Ten nóż od razu przyciąga wzrok. Nie
dlatego, że próbuje wyglądać jak wojskowy sprzęt z filmu albo
narzędzie do przetrwania na Alasce, wręcz przeciwnie, wygląda
trochę tak, jakby klasyczny scyzoryk dostał pracę w dziale
IT.
Mamy tu tradycyjnego trappera z dwiema klingami, ale zamiast
zwyczajnych okładzin dostajemy coś, co przypomina niebieską płytkę
drukowaną. Ścieżki, pola lutownicze, elektroniczne detale…
Całość wygląda tak, jakby ktoś rozebrał komputer, wyjął z
niego motherboard i stwierdził: „Wiesz co? Zrobimy z tego
scyzoryk.”
I trzeba przyznać – to działa.

Ale zacznijmy od najważniejszego: kto to jest geek?
Geek to człowiek, który potrafi zainteresować się czymś zdecydowanie bardziej, niż wymaga tego sytuacja. Zwykły człowiek widzi płytkę drukowaną i myśli:
„Aha, elektronika.”
Geek widzi płytkę i zaczyna się zastanawiać:
„Ciekawe, co to za układ, dokąd prowadzi ta ścieżka i dlaczego ten kondensator miałby być właśnie tutaj?”
Geekowie to miłośnicy komputerów, elektroniki, programowania, gier, science fiction, technologii i wszystkiego, co ma przycisk, kabel, procesor albo przynajmniej instrukcję obsługi liczącą 47 stron, ale przede wszystkim geek to ktoś, kto ma naturalną potrzebę wiedzenia, jak coś działa.
I właśnie dlatego Marbles Geek Trapper jest tak trafnie nazwany.
Pobawmy się teraz językiem i zjedzmy jedno „e”.Czy scyzoryk ten może być dla geków? (potoczny skrót słowa „gekon”, używany w środowisku pasjonatów i hodowców tych zwierząt). Czy w ogóle gek i geek mają ze sobą coś wspólnego?
Oczywiście i to więcej, niż mogłoby się początkowo nam wydawać.
Gek siedzi na ścianie i obserwuje otoczenie – Geek siedzi przed monitorem i obserwuje terminal.
Gek poluje na owady – Geek poluje na błędy w kodzie.
Gek lubi ciepłe miejsce – Geek lubi komputer, który po kilku godzinach pracy zaczyna być równie gorący.
Gek ma swoje terrarium – Geek ma swoje stanowisko komputerowe, którego nie wolno nikomu dotykać, bo „wszystko jest ustawione dokładnie tak, jak powinno być”.
A Marbles Geek Trapper? Wygląda jak idealny element wyposażenia terrarium należącego do gekona, który po godzinach programuje w Pythonie.
Oczywiście nie wkładajmy go gekonowi do terrarium. Jest spora szansa, że gad nie doceni designu i zamiast podziwiać płytkę PCB, zainteresuje się czymś znacznie ważniejszym – obiadem.

Wróćmy do wyglądu Geek Trappera – tutaj Marbles naprawdę zrobił dobrą robotę.
Klasyczny kształt trappera został połączony z motywem elektroniki i wyszło z tego coś, co trudno pomylić z innym scyzorykiem. Niebieskie okładziny przypominające płytę główną sprawiają, że nóż wygląda trochę jak element wyposażenia kieszeni hakera z filmu science fiction, tyle że zamiast włamywać się do superkomputera, możemy nim po prostu otworzyć paczkę.
Konstrukcja pozostaje klasyczna – mamy dwie klingi i charakterystyczną sylwetkę trappera. Nie próbuje się na siłę robić z niego futurystycznego gadżetu rodem z filmu.
Futurystyczne są przede wszystkim okładziny i dzięki temu powstaje fajny kontrast: forma mówi „tradycyjny scyzoryk”, a wygląd krzyczy „czy ktoś ma lutownicę?”.
To trochę jak założenie eleganckiego garnituru z kieszenią pełną kabli USB.
Powrócę teraz do tych dwóch kling, bo tutaj warto zatrzymać się na chwilę przy tej zaokrąglonej. Nie jest ona przypadkowym dodatkiem, to tak zwane ostrze typu spey.
Jego historia jest znacznie starsza i bardziej praktyczna, niż mogłoby się wydawać. Taki kształt ostrza powstał z myślą o pracy przy zwierzętach gospodarskich, między innymi przy kastracji. Brzmi mało romantycznie, ale konstrukcja miała bardzo konkretny sens – zaokrąglony czubek znacznie ograniczał ryzyko przypadkowego nakłucia.
Z czasem spey trafiło do tradycyjnych scyzoryków, a w trapperze znalazło bardzo logiczne miejsce. Przy skórowaniu zwierzyny tępe zakończenie pozwalało prowadzić ostrze wzdłuż skóry bez ciągłego ryzyka przebicia jej czubkiem. Właśnie dlatego połączenie clip point + spey nie jest tylko kwestią wyglądu – obie klingi miały pełnić różne funkcje. W codziennym użytkowaniu spey okazuje się natomiast całkiem przyjemnym ostrzem do krojenia i cięcia. Dzięki szerokiej, zaokrąglonej części tnącej dobrze sprawdza się przy owocach, warzywach, jedzeniu, otwieraniu opakowań czy innych zadaniach, w których bardziej liczy się kontrolowane cięcie niż możliwość wbicia czubka w materiał.
Co ciekawe, nazwa „trapper” również nie jest całkowicie przypadkowa. Klasyczny wzór kojarzony jest z myśliwymi i traperami, a jego zestawienie dwóch pełnowymiarowych ostrzy dobrze odpowiadało pracom terenowym, w tym skórowaniu i obróbce zwierzyny. Sam wzór trappera ukształtował się na początku XX wieku i szybko stał się jednym z charakterystycznych amerykańskich wzorów scyzoryków. Patrząc na tego Marblesa, mamy całkiem ciekawy kontrast: na okładzinach XXI wiek, elektronika i płytka PCB, a pod nią konstrukcja ostrzy z czasów, gdy największym „procesorem” w gospodarstwie był koń, a aktualizację oprogramowania przeprowadzało się za pomocą młotka.

Dla kogo właściwie jest MR718?
Moim
zdaniem przede wszystkim dla osoby, która nie chce mieć kolejnego
zwyczajnego scyzoryka.
Jeżeli ktoś ma już kilka klasycznych
trapperów i każdy kolejny zaczyna wyglądać podobnie, Geek Trapper
wnosi do kolekcji coś zupełnie innego. To nóż dla fana
technologii, komputerów, elektroniki, gier czy po prostu dla kogoś,
kto lubi przedmioty z przymrużeniem oka.
I jest jeszcze jedna
zaleta.
Kiedy wyciągniesz go z kieszeni, raczej nie
usłyszysz:
„O, kolejny scyzoryk.”
Bardziej prawdopodobne
będzie:
„Ej, to jest płytka drukowana?”
A wtedy możesz
tylko odpowiedzieć:
„Tak.”
I patrzeć, jak geekowska
ciekawość robi resztę.
Mój werdykt:
Dla geeka –
bardzo na miejscu.
Dla kolekcjonera – ciekawy dodatek.
Dla
fana nietypowych scyzoryków – zdecydowanie coś
interesującego.
Dla gekona – wizualnie idealny, funkcjonalnie
absolutnie zbędny.
Moja subiektywna ocena: 9/10 – jeden
punkt odejmuję tylko dlatego, że nadal nie można go podłączyć
przez USB.

