Stało się. Dano mi na parę dni do zabawy nóż. ProTech, model 901BT-Rękojeść czarne duraluminium, wstawki z carbon fiber, 4′ ostrze z 154CM z powłoką black-Ti. Jakże beznamiętna zdaje się być ta katalogowa nomenklatura, gry trzymam w dłoni coś tak pięknego.

Zacznijmy od formy. 13,5 cm rękojeści to dość dużo, pozwala poczuć potęgę jaką w sobie skrywa. Smacznie półmatowa czerń wybornie kontrastuje z srebrno-stalową barwą włókien węglowych. Niesamowity efekt uzyskuje się obracając rękojeść w świetle, carbon fiber zmienia barwy od głębokiej czerni po niemalże biel. Jest to coś równie nieuchwytnego jak pięknego.

Image

Wszystkie śruby i przycisk blokady zostały wypolerowane, co tylko dodaje poczucia ekskluzywności noża. Z jednej strony umieszczony jest matowo czarny klips, doskonale harmonizujący się w prostej lecz eleganckiej formie z całością. Jednym zdaniem, rękojeść jest po prostu piękna.

Przyszedł czas na odpalenie ostrza. Z lekkim drżeniem powoli nacisnąłem przycisk zwolnienia blokady. To co nastąpiło prześcignęło moje najśmielsze oczekiwania. Ostrze wystrzeliło z gigantyczną siłą, prawie wyrywając nóż z otępiałych dłoni. To nie było zwyczajne klik, to KLIK!!! Jakaś upajająca przyjemność sączy się z tego ostrza za każdym razem gdy się je otwiera. Ton tego ponurego i głuchego dźwięku, połączona z szarpnięciem to czysta słodycz.

Image

Klinga. Klasycznie niemalże stilletto, bardzo smukłe, bardzo drapieżne. Wykonanie tak jak i rękojeść, PERFEKCYJNE. Pragnę zauważyć, że kllinga nie miała, żadnego blade play’a (luzy), ani rozłożona, ani złożona, ani w trakcie składania, co świadczy o pedantycznej wręcz precyzji wykonania. Podziwiając kształt klingi wodzę wzrokiem wzdłuż obrysu ostrza. Jest na świecie wiele noży niebrzydkich, sporo ładnych, nieliczne piękne i tylko kilka tych genialnych. Nie trudno się domyślić, w której kategorii znajduje się Godfather. Bardzo cenię noże, które powstały by zawrzeć w sobie pewien przekaz, jakiegoś rodzaju wiadomość. Godfather jest takim nożem. On nie poddaje się modzie, nie wpływają na niego żadne ulotne tendencje. Ten nóż po prostu ma klasę, jest ponad.

Image

Kwestia wykończenia…odpowiem jednym słowem, PERFEKCJA. Proszę tylko nie mylić z perfekcją jako w-normie, czy też, dość-dokładnie. Tu po prostu wszysto jest idealne. Począłwszy od samej bryły rękojeści, przez spasowanie wkładek,  aż po szlif i wykończenie ostrza i lakier klipsu. Cóz, ProTech osiągnął wszytko co możliwe jest do osiągnięcia w dziedzinie precyzji wykonania w tym nożu.

Muszę przyznać, że to najbardziej dystyngowany nóż jaki widziałem. Otóż zwykły gentelman’s knife jest elegancki, zgrabny i powściągliwy lecz Godfather to

Coś więcej. On ma klasę, niepowtarzalny styl, ten specyficzny smaczek.

Jak wspomniałem wcześniej, nóż ten coś ze sobą niesie. Jego linia nawiązuje do sycylijskich tradycji. Sama nazwa, Godfather (ojciec chrzestny, przyp. Autor), oddaje niemalże w pełni klimat tego noża. Gdy tak trzyma się go w dłoni i obserwuje jak nieśmiały, matowy błysk sunie po smukłm ostrzu, niemalże czuje się zapach niewielkiej, zadymionej włoskiej knajpki, gdzie w jakimś ciemnym kącie siedzi potężna postać. Dwóch rosłych mężczyzn przyprowadza przed nią młodego człowieka, rzucają go na kolana. On przeprasza, kaja się i korzy. Smętną melodię sączącą się ze starej gitary przerywa krótki, tępy dźwięk. Młodzieniec upada na ziemię, postać w cieniu przeciera ostrze jedwabną chustą.

Jest to nóż dla konesera, kogoś kto doceni jego doskonałość. Oczywiście sprawdzi się jako EDC, tylko kto wkłada najlepszy garnitur idąc do warzywniaka po ziemniaki?

Jednym słowem, poważny nóż dla poważnej osoby.