Cofnijmy się do czternastowiecznej Japonii, do epoki Muromachi. Dookoła biegają faceci w zbrojach, krzycząc coś o honorze i zabijaniu, a w powietrzu czuć unoszący się zapach palonego węgla drzewnego i potu kowali. W samym sercu tego zamieszania, w mieście Seki, legendarny mistrz kowalski Kanetsune, nie zważając na cały ten zamęt, w skupieniu kuje katany. Robi to na tyle dobrze, że lokalni samuraje ustawiają się w kolejce po jego miecze. Gdyby wtedy ktoś podszedł do mistrza Kanetsune i powiedział: „Słuchaj, stary, za kilkaset lat twoje imię będzie wygrawerowane na gadżecie do obcinania paznokci u stóp i używane przez jakiegoś korpoluda z Europy”, to prawdopodobnie skończyłoby się to widowiskowym seppuku.
A jednak, historia lubi płatać figle. Dziś marka Kanetsune Seki to globalny gigant, który udowadnia, że japońska filozofia perfekcji potrafi połączyć bezwzględną walkę o przetrwanie w dziczy z precyzyjnym krojeniem pomidora i… piątkowym wieczorem z pilniczkiem.

W świecie japońskich ostrzy marketing często miesza się z mitologią i często ciężko jest wyłuskać z niego fakty, ale spróbujmy to zrobić.
Oficjalna historia firmy pod nazwą, którą znamy dzisiaj, zaczyna się stosunkowo niedawno. W 1964 roku w Seki (uznawanym za japońską stolicę rzemiosła kowalskiego) przedsiębiorstwo Kitasho Co., Ltd. postanowiło sformalizować swoje rodowody sięgające 1930 roku i stworzyło markę Kanetsune.
Po II wojnie światowej generał Douglas MacArthur stwierdził, że posiadanie katan jest nielegalne, co spowodowało, że japońscy kowale z Seki nagle zostali z unikalnym „skillem” przekazywanym przez 800 lat i… całkowitym zakazem produkcji swojej flagowej broni. Zamiast jednak płakać nad rozlanym sake, rzemieślnicy doszli do genialnego wniosku: skoro nie możemy ciąć wrogów na polu bitwy, będziemy ciąć warzywa w kuchni i gałęzie w lesie.
I tak oto powstała „Wielka Trójca Ostrza”: kuchnia, las i łazienka, z czego dla przeciętnego Europejczyka Seki Kanetsune zazwyczaj kojarzy się z przepięknymi, warstwowymi nożami kuchennymi z damasceńskiej stali czy san mai. I słusznie, bo kiedy kroi się nimi warzywa, ma się wrażenie, że same one rozstępują się ze strachu przed potęgą stali VG-10, Shirogami czy Aogami, że nie są to zwykłe narzędzie lecz przedłużenie ręki kucharza, wykonane w duchu filozofii monozukuri (dumy z rzemieślniczej produkcji).

Jednak warto również pamiętać, że prawdziwy geniusz tej marki tkwi w ich schizofrenicznym, ale jakże genialnym portfolio produktowym:
– w nożach Outdoorowych i Survivalowych: Kanetsune od dziesięcioleci zaopatruje myśliwych i fanów bushcraftu. Ich japońskie noże terenowe, jak choćby modele z serii Subaru Drop Point, wyglądają tak tradycyjnie i groźnie, jakby urwały się z planu filmu historycznego. Wyobraźcie sobie sytuację: jedziecie pod namiot, wokół ryczą niedźwiedzie, a Wy spokojnie strugacie patyk narzędziem, którego konstrukcja pamięta techniki kucia mieczy bojowych.

– w obcinaczki do paznokci: To jest hit. Jeśli myślicie, że drogeryjna obcinaczka za pięć złotych jest w porządku, to znaczy, że nigdy nie mieliście w ręku japońskiego obcinacza Kanetsune. Te urządzenia (często z wbudowanym łapaczem obciętych paznokci, żeby nie strzelać nimi po pokoju) są ostrzone ręcznie przez tych samych mistrzów, którzy projektują noże szefa kuchni. Kiedy używacie narzędzia wykonanego z wysokowęglowej stali chromowanej Kanetsune Seki do skrócenia płytki paznokcia, to nie ma mowy o żadnym miażdżeniu czy rozwarstwianiu. Słyszycie tylko jedno, czyste, chirurgiczne „klik”, a Wasze paznokcie są po prostu eliminowane z chirurgiczną precyzją.

Ciekawostki, które możecie sprzedać znajomym przy piwie
– Muzealny rodowód
: Starożytne katany wykuwane przez pierwotnego mistrza Kanetsune w epoce Muromachi nie zniknęły. Jeśli będziecie kiedyś przejazdem w prefekturze Gifu, możecie je zobaczyć na własne oczy w Muzeum Tradycyjnego Kowalstwa w Seki.

– Sekret „Seki-den”: Firma do dziś korzysta z tajemnej metody obróbki stali zwanej Seki-den. To przekazywany z pokolenia na pokolenie system hartowania i wyważania metalu, który sprawia, że ostrza są elastyczne, ale nie pękają pod naciskiem.

– Wzornictwo z teatru: Japończycy dbają o detale. Ich ekskluzywne serie akcesoriów kosmetycznych, jak choćby duże obcinacze do paznokci, posiadają rękojeści zdobione motywem Kumadori – czyli tradycyjnym, ekspresyjnym makijażem aktorów teatru Kabuki.

Podsumowując, Kanetsune Seki to rzadki przykład firmy, która potrafiła przekuć tradycję wojenną w codzienną użyteczność, nie tracąc przy tym ani grama ze swojej powagi. Kupując ich produkty, obojętnie czy to potężne Nakiri, nóż obozowy na wyprawę życia, czy niepozorne cążki do skórek – kupujecie mały kawałek japońskiej historii.

I choć samuraje odeszli w przeszłość, duch ich katan nadal żyje, tylko czasem po prostu ukrywa się w Waszej kosmetyczce.