Historia Okapi zaczyna się w 1902 roku w Solingen w Niemczech. To nieprzypadkowe miejsce. Solingen był i nadal jest jednym z najważniejszych europejskich ośrodków produkcji noży, a na początku XX wieku niemieckie wyroby nożownicze trafiały na rynki całego świata. Okapi od początku miało mocny związek z Afryką i nie chodzi tylko o późniejszą historię marki, ale o samą nazwę wywodzącą się od okapi leśnego – niezwykłego ssaka spokrewnionego z żyrafą, naturalnie występującego w lasach Demokratycznej Republiki Konga. Na pierwszy rzut oka wyglądającego dość osobliwie: sylwetka przypominająca niewielką żyrafę, natomiast tylne nogi dzięki charakterystycznym pręgom kojarzą się z zebrą.
Dla Europejczyków na początku XX wieku okapi było zresztą zwierzęciem stosunkowo nowym i egzotycznym. Zostało naukowo opisane dopiero pod koniec XIX wieku, a jego niezwykły wygląd szybko uczynił z niego jeden z symboli tajemniczej, nieznanej Europejczykom Afryki i właśnie ta nazwa trafiła na nóż.
Trudno o bardziej odpowiednią nazwę dla produktu, który miał być sprzedawany na afrykańskim rynku. Okapi od początku było więc czymś więcej niż tylko niemieckim wyrobem nożowniczym, było europejskim produktem przeznaczonym na rynek kolonialnej Afryki – kontynentu, który na początku XX wieku coraz mocniej wciągany był w europejski system handlu, administracji i przemysłu. Nie był to produkt przeznaczony dla jednej, ściśle określonej grupy zawodowej. Okapi miało być przede wszystkim tanim i praktycznym nożem na afrykański rynek. Trafiało więc do ludzi, dla których nóż był przede wszystkim narzędziem codziennej pracy: rolników, robotników, rzemieślników, myśliwych, rybaków czy pracowników transportu. Nie potrzebowali oni skomplikowanego, eleganckiego przedmiotu. Potrzebowali prostego noża, który można było mieć przy sobie i wykorzystywać przy dziesiątkach różnych czynności. Przy pracy w gospodarstwie, przygotowywaniu jedzenia, cięciu sznurka, obróbce drewna czy wszelkich drobnych pracach wykonywanych w ciągu dnia. Okapi nie było więc nożem stworzonym po to, żeby imponować właścicielowi. Miało być narzędziem, a przez kolejne dekady stało się czymś znacznie bardziej lokalnym niż tylko europejskim produktem eksportowym.
Przez dziesięciolecia Okapi produkowane było w Niemczech, lecz pod koniec lat osiemdziesiątych produkcja przeniosła się do Republiki Południowej Afryki. To tam historia marki zaczęła żyć własnym życiem i to z tym krajem dziś bardziej kojarzymy tę markę.

Jeśli miałbym wskazać jeden model, który najlepiej pokazuje, czym jest Okapi, bez większego zastanowienia wybrałbym 907E. Nóż, który na pierwszy rzut oka wygląda niemal absurdalnie prosto. Nie znajdziemy tu nowoczesnego klipsa, otwierania jedną ręką ani wymyślnego systemu blokady. Za to mamy tam charakterystyczną rękojeść, proste ostrze i mechanizm z charakterystycznym pierścieniem na końcu sprężyny. I to ten pierścień jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych elementów Okapi. Żeby zamknąć nóż, trzeba zwolnić blokadę poprzez uniesienie sprężyny. Rozwiązanie jest stare, proste i – z dzisiejszego punktu widzenia – wręcz dziwaczne.Ale działa… I o to chodzi.
907E nie sprawia wrażenia produktu stworzonego po to, żeby zachwycić recenzenta na YouTubie. Nie został zaprojektowany pod tabelkę z parametrami. Nie ma imponować tym, ile razy można go otworzyć w ciągu minuty. To nóż stworzony do pracy.
Współczesny świat noży EDC trochę nas przyzwyczaił do tego, że nóż powinien być przedmiotem niemal luksusowym. Kupujemy piękny folder, oglądamy jego spasowanie, zachwycamy się równą linią detali, pracą mechanizmu i jakością materiałów, a potem… Boimy się go użyć, żeby go nie porysować. Okapi jest dokładnym przeciwieństwem tego podejścia. To nóż, który aż prosi się o używanie. Brud, drewno, karton, sznurek, jedzenie, praca w ogrodzie – proszę bardzo.
Jeżeli na rękojeści pojawi się rysa? Trudno.
Jeżeli ostrze dostanie patyny? Tym lepiej.
Jeżeli nóż zacznie wyglądać na używany? To zaczyna wyglądać tak, jak powinien wyglądać.
Jest w tym wszystkim coś bardzo uczciwego. Okapi nie udaje przedmiotu kolekcjonerskiego, choć z czasem może nim się stać.

Tutaj dochodzimy do kolejnego ciekawego elementu tej historii – stali. Mimo że Okapi wygląda jak nóż przeniesiony niemal wprost z początku XX wieku, współczesne modele zaczęły korzystać z nowocześniejszych materiałów. Jednym z przykładów jest stal Böhler N690, bardzo sensowny wybór.
N690 jest stalą nierdzewną, zawierającą między innymi chrom, molibden, wanad i kobalt. Nie jest to supernowoczesny proszek z kosmiczną retencją krawędzi, ale właśnie dlatego dobrze pasuje do charakteru takiego noża. Daje dobrą odporność na korozję, przyzwoicie trzyma ostrość i nadal można ją bez większych problemów naostrzyć.
W niektórych modelach i generacjach pojawiają się również stale węglowe, najczęściej 1075, która jest prostą stalą wysokowęglową. Nie jest nierdzewna, więc z czasem może pojawić się patyna, a przy zaniedbaniu również korozja. W zamian za to dostajemy stal łatwą do ostrzenia i bardzo przyjemną w typowym użytkowaniu, można więc powiedzieć, że jedna stal pasuje do starego Okapi, a druga do Okapi próbującego odnaleźć się we współczesnym świecie. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z prostą stalą węglową, czy bardziej współczesną nierdzewną N690, nadal dostajemy ten sam podstawowy pomysł: prosty nóż, który ma być używany, a nie podziwiany.
Mam wrażenie, że dzisiaj bardzo często komplikujemy rzeczy, które nie muszą być skomplikowane, a Okapi jest interesujące właśnie dlatego, że pokazuje inną drogę. Nie potrzeba tytanowej rękojeści, żeby zrobić dobry nóż. Nie potrzeba łożysk. Nie potrzeba ostrza otwieranego jednym ruchem nadgarstka, nie potrzeba nawet nierdzewnej stali. Za to potrzeba kawałka odpowiednio ukształtowanej stali, rękojeści i mechanizmu, który pozwoli bezpiecznie złożyć nóż. Reszta jest dodatkiem, oczywiście nie oznacza to, że Okapi jest obiektywnie lepsze od nowoczesnego foldera. Wręcz przeciwnie, jeżeli ktoś szuka perfekcyjnego spasowania, płynnej pracy na łożyskach, mocnego klipsa i wygodnego otwierania jedną ręką, znajdzie dzisiaj setki lepszych konstrukcji. Tylko że Okapi nie próbuje z nimi konkurować. …i całe szczęście.

Co najbardziej w nim cenię?
Chyba to, że po ponad stu latach nadal można rozpoznać jego pochodzenie. To nie jest kolejny anonimowy folder, który mógłby pochodzić z dowolnej fabryki na świecie. Ma swój kształt, swój mechanizm, swoje dziwactwa i swoje ograniczenia, które nadają mu charakter.
Po kilkudziesięciu minutach trzymania takiego noża w ręce zacząłem rozumieć, dlaczego ten projekt przetrwał tyle lat. On nie potrzebuje być modny. On po prostu jest i dlatego Okapi jest jedną z tych marek, które szczególnie dobrze pokazują, że dobry nóż niekoniecznie musi być nowoczesny. Czasami wystarczy, że ma ostrze, rękojeść, prosty mechanizm i historię, której nie da się opisać marketingowymi hasłami, a Okapi tę historię ma naprawdę długą i ciekawą.
W świecie, w którym niemal każdy produkt musi być co kilka lat przeprojektowany, unowocześniony i wyposażony w kolejną funkcję, Okapi przypomina, że czasami najlepszym dowodem dobrze zaprojektowanego przedmiotu jest to, że po stu latach nadal wystarczy go wziąć do ręki i po prostu używać.

Na koniec naszło mnie na poszukanie w sieci, kto ze znanych ludzi używał tych noży.
Najciekawszym i najbardziej udokumentowanym tropem jest Keith Richards gitarzysta zespołu The Rolling Stones. Źródła podają, że przez dziesięciolecia nosił duży Okapi, który dostał podczas pobytu na Jamajce. Istnieją również fotografie, na których widać nóż. Co ciekawe, nóż Richardsa był na tyle charakterystyczny, że później powstał inspirowany nim nóż customowy.
Kolejnym tropem jest Bob Marley. Stephen Davis w biografii Bob Marley z 1985 r. opisuje nóż typu ratchet jako charakterystyczny element kultury rudie/rude boy i podaje, że Okapi było ulubioną ich marką. To jednak nie jest dowód, że sam Marley posiadał Okapi, ale była na to duża szansa.

Jako ostatni na warsztat trafi Paul Kruger, który czasem wymieniany jest w kolekcjonerskich opowieściach jako osoba, która miała rozdawać patriotyczne noże burskim ochotnikom, zwłaszcza młodym Penkoppe. Nie ma jednak mocnego, potwierdzonego źródła historycznego, które dowodziłoby, że Kruger osobiście wręczał właśnie noże Okapi — dlatego lepiej traktować to jako legendę lub tradycję kolekcjonerską, a nie pewny fakt. Sam nóż jest natomiast bardzo mocno związany z Krugerem: na rękojeści przedstawiono jego wizerunek oraz Christiaana de Weta, a także symbole Transwalu i Oranii. Jak już wiadomo został on wyprodukowany w Niemczech, gdzie sympatia dla Burów była wówczas bardzo silna.


